Profesor Mariusz Jędrzejko wskazuje, że narastająca agresja wśród młodzieży jest konsekwencją zaniedbań wychowawczych, cyfrowego przeciążenia oraz wzorców przekazywanych przez dorosłych. Ekspert podkreśla konieczność odbudowy autorytetu szkoły oraz ograniczenia biurokracji, która paraliżuje pracę psychologów szkolnych i odbiera im czas na bezpośrednią rozmowę z dzieckiem.
Wzorce agresji w świecie dorosłych
Brutalne zachowania nieletnich oraz przemoc w szkołach nie są zjawiskiem nagłym. Według prof. Mariusza Jędrzejki, pedagoga i socjologa z Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego, są one konsekwencją cyfrowego przeciążenia oraz wzorców, jakie dzieci otrzymują od dorosłych. Ekspert zauważa, że społeczeństwo przez lata tworzyło świat, w którym agresja stała się sposobem komunikacji, a brutalność przyciąga uwagę.
Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest brutalizacja debaty publicznej. Agresywny język polityków i liderów opinii dostarcza młodym ludziom wzorców zachowań, które przenoszą do relacji rówieśniczych. Jak podkreśla prof. Jędrzejko, nie można akceptować agresji w świecie dorosłych, a następnie oburzać się na podobne zachowania dzieci.
Wpływ technologii i przebodźcowanie
Nadmierna obecność technologii cyfrowych w życiu najmłodszych stanowi kolejne zagrożenie. Nieograniczony dostęp do internetu sprawia, że dzieci przedwcześnie stykają się z przemocą i presją sukcesu. Zdaniem profesora, dajemy dzieciom dostęp do treści, których często nie potrafią jeszcze zrozumieć, co może osłabiać ich zdolność do kontrolowania emocji.
Internet coraz częściej zastępuje bezpośrednie relacje, a cyfrowi twórcy stają się dla młodych ludzi ważniejszymi autorytetami niż rodzice czy nauczyciele. Prof. Jędrzejko zaznacza, że smartfon nie zastąpi matki, ojca ani wychowawcy, a internet, choć może być znakomitym narzędziem, nie powinien stawać się najważniejszym wychowawcą młodego człowieka.
Biurokracja paraliżuje pracę psychologa
Problemy wychowawcze pogłębia niewydolność systemu edukacji. W placówkach oświatowych obserwuje się nadmierną biurokrację, słabnący autorytet kadry pedagogicznej oraz trudności w skutecznym reagowaniu na akty agresji. Według prof. Jędrzejki, psycholog i pedagog szkolny muszą poświęcać ogromną ilość czasu na dokumentowanie swojej pracy, co w niektórych przypadkach może pochłaniać nawet połowę czasu pracy specjalistów.
Ekspert podkreśla, że dziecko w kryzysie potrzebuje człowieka, który znajdzie czas na rozmowę, a nie kolejnego formularza. Konieczne jest odbudowanie wychowawczej roli szkoły, jasne określanie granic oraz konsekwentne reagowanie na zachowania naruszające normy społeczne. Szkoła musi mieć możliwość stawiania granic, a młody człowiek powinien wiedzieć, że każde działanie pociąga za sobą konsekwencje.
Odpowiedzialność za zmiany
Profesor ostrzega, że ignorowanie sygnałów agresji wiąże się z ryzykiem coraz poważniejszych konsekwencji, przywołując przy tym doświadczenia Stanów Zjednoczonych. Według prof. Jędrzejko, inicjowanie debaty na temat wychowania nie powinno być odłożone do momentu wystąpienia tragedii. Niezbędne jest podjęcie trzech kroków: ponowne obarczenie rodziców obowiązkiem wychowania dzieci, wzmocnienie pozycji szkoły poprzez zapewnienie jej realnego wsparcia psychologicznego oraz świadome budowanie relacji dzieci z technologiami.
Rola szkoły w procesie wychowawczym jest uzupełniająca, a nie zastępcza wobec funkcji rodziny. Za proces przemian odpowiada całe społeczeństwo. Zgodnie z opinią profesora, agresja dzieci stanowi odbicie świata stworzonego przez dorosłych, w którym dominują pośpiech oraz ciągła rywalizacja.
Źródło: WSKZ
Fot. vh-studio / Freepik







